STRADUNIA Strona Główna STRADUNIA
Nasza wieś... Wasz Świat !!!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
dowcipy,kawały itp.
Autor Wiadomość
Pisces and Leo
zaczyna na forum

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 12
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 2/8
 25%
Wysłany: Pią 06 Kwi, 2007 19:36   

Zrobiłeś zadanie?
- Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić...
- Siadaj, dwója! A ty Witku, zrobiłeś zadanie?
- Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu...
- Siadaj, dwója! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie?
- Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka balanga była, że szkoda gadać!
- Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj, trója.

:) :) :)

Pewien młody student miał egzamin pisemny. Siedział sobie w ostatnim rzędzie, więc mógł spokojnie pisać.
- Pss...! Masz pierwsze? - usłyszał w pewnej chwili za plecami.
- Mam.
- To daj. - student przepisał zadanie i podał do tyłu po kilku minutach.
- Pss...! Masz drugie?
- Mam.
- To daj. - student przepisał i podał po kolejnych kilku minutach.
- Pss...! Masz trzecie?
- Mam.
- To daj.
Po chwili, student słyszy zza pleców cichy, stłumiony głos:
Pss...! Zdał pan, proszę indeks...

:D :D :D

Do sklepu wbiega facet i pyta sprzedawcy:
- Jest cukier w kostkach???
- Nie ma! - Odpowiada sprzedawca
- A jakaś inna, tania bombonierka dla teściowej?

:D :) :D

Pewne małżeństwo ma "ciche dni". Wieczorem mąż pisze do żony:
-"Żono, obudź mnie o piątej".
Nazajutrz mąż budzi się o siódmej i spostrzega na stole kartkę:
-"Mężu wstawaj, już piąta!".

:) :D :)

Wczesnym rankiem myśliwy wybrał się na polowanie. Przeszedł kawałek i myśli:
- Tak zimno, dziś na pewno nic nie upoluję.
Wrócil więc do domu, rozebrał się i wszedł do łóżka.
- To ty kochanie? - spytała w półśnie żona myśliwego.
- Tak, skarbie.
- Zimno?
- Oj, bardzo.
- No widzisz, a ten kretyn poszedł na polowanie.
 
 
Habibi

Wiek: 59
Dołączył: 23 Kwi 2007
Posty: 2
Poziom: 1
HP: 0/18
 0%
MP: 8/8
 100%
EXP: 1/9
 11%
Wysłany: Sob 28 Kwi, 2007 20:28   wice

Przyszla zebra z pingwinem do fotografa
-fotograf tak patrzi i pyto co moga dlo wos zrobic
-na to zebra i pingwin ,no my by tak chcieli zdjencie
-fotograf tak zaglondo i pyto:czorno bioly abo kolorowy ?????
-zebra i pingwin na to:a wciepnac Ci???????

:D :D :D
_________________
_________________________________
Habibi Georg
 
 
piotrek
medal za tyle postów!


Wiek: 39
Dołączył: 07 Cze 2006
Posty: 336
Poziom: 17
HP: 0/630
 0%
MP: 301/301
 100%
EXP: 5/41
 12%
Wysłany: Wto 01 Maj, 2007 10:29   

Pewien kruk całymi dniami przesiadywał na drzewie. Pewnego dnia podszedł do niego królik i spytał: "czy ja też mogę siedzieć jak ty i nic nie robić??? Jasne czemu nie - odpowiedział. Jednak zaraz następnego dnia przyszedł tygrys i pożarł królika.
Wniosek:]eśli chcesz całymi dniami tylko siedzieć i nic nie robić musisz siedzieć bardzo wysoko;)
Jak znaleźć się wysoko??
Pewien indyk próbował wskoczyć na gałąź drzewa bez skutku... Podszedł do niego byk i powiedział: "Jeśli będziesz jadł moje odchody nabierzesz sił by wspiąć się na sam szczyt" i tak każdego kolejnego dnia indyk zjadając odchody byka osiągał wyższą gałąź. W końcu znalazł się na samym szczycie, dostrzegł go myśliwy i ustrzelił.
Wniosek: Z g... może dojdziesz na sam szczyt ale długo się tam nie utrzymasz
 
 
PM
[Usunięty]

Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: Wto 01 Maj, 2007 11:56   

Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony widokiem licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła:
- W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety
- To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka myślała, że chcę ja sfotografować.
 
 
PM
[Usunięty]

Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: Wto 01 Maj, 2007 12:36   

Po przyjeździe z Afryki policjant chwali się kolegom:
-Polowałem na różne zwierzęta: słonie, tygrysy, gazele
lwy, plisnoły...
-Co to są plisnoły?
-To takie czarne, biega przed lufą karabinu i woła:"Please,
no!"
 
 
Pisces and Leo
zaczyna na forum

Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 12
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 2/8
 25%
Wysłany: Wto 01 Maj, 2007 17:21   

Jaś pewnego dnia pyta się małgosi:
-małgosiu moge zrobic ci bobaska?
-niewiem musze sie spytac mamy.
na 2 dzien jasio sie pyta:
-i co pozwolila ci mama?
-powiedziała ze jak dorosniemy do gimnazjum.
jas i malgosia sa juz w gimnazjum i jas sie pyta malgosi:
-małgosiu moge zrobic ci bobaska?
-niewiem musze sie spytac mamy.
Na drugi dzien malgosia przychodzi i mowi:
-mama powiedziala ze jak bedziemy chodzic do liceum.
jas i malgosia sa juz w liceum i jas sie pyta:
-czy moge ci zrobic bobaska?
-niewiem zapytam sie mamy
Na drugi dzien przychodzi malgosia i mowi:
-mama powiedziala ze jak pojdziemy na studia.
jas i malgosia sa juz na studiach a jas powtarza swoje pytanie:
-czy moge ci zrobic bobaska?
-zapytam sie mamy
na drugi dzien malgosia przychodzi i mowi:
-mama pozwolila.
po tych slowach jasio chwyta malgosie za policzki i mowi:
-a ty ty bobasku, a ty ty...
:D :) :D
 
 
km 
administrator

Wiek: 43
Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 888
Skąd: Stradunia
Poziom: 26
HP: 16/1637
 1%
MP: 781/781
 100%
EXP: 49/78
 62%
Wysłany: Czw 17 Maj, 2007 14:08   

Dostałem dziś od kumpla.

Opowieść AUTENTYCZNA pt. Kupiłem sobie domek :)
>
>
>> Historię naszego domu-miny polecam ku przestrodze, zwłaszcza tym którzy
>> planują zakup domu na rynku wtórnym, tym którzy są w "gorącej wodzie kąpani"
>> i tym co nie znają się na budownictwie a chcą mieć chatę. Miejscami brzmi
>> ona jak opowieść z "NIE DOWIARY" ale niestety jest to szczera prawda.
>> 6 lat temu dysponując pewną kwotą, po sprzedaży mieszkania postanowiliśmy
>> kupić DOM. Jako że chcieliśmy mieć dużą działkę a kwotę mieliśmy
>> ograniczoną, wybór padł na nieruchomość poza granicami miasta (10km) -
>> działka przeszło 1500m2, dom 190 m2, budynki gospodarcze, niestety brak
>> wodociągu i kanalizacji (studnia/szambo). Ponieważ ja w tym czasie nie
>> miałem jakiegokolwiek doświadczenia w budownictwie (teraz jestem bogatszy
> o
>> naprawdę duży bagaż doświadczeń) decyzja spadła wyłącznie na mych
> rodziców,
>> którzy też będąc 'żółtodziobami ' wynajęli znajomego "eksperta
> budowlanego".
>> Ów jegomość (75 lat) obejrzał chatę, opukał i rzekł BRAÆ!
>> Poprzedni właściciel ( KRAWIEC! ) na pytanie o budulec i kto budował
>> powiedział: Ja budowałem (krawiec qrwa!) ze szwagrem, dom głównie z bala,
>> ale dobudowaliśmy trochę z siuporexu. Panie! Dom ciepły ,suchy i w ogóle!
>> No więc decyzja zapada, przelew kasy ( bilans wyszedł prawie na 0 czyli
>> UWAGA prawie żadnej kasy na ewentualne niespodzianki ! ), wprowadzamy
>> się!
>> Lato, piękny ogród, grille, zabawa, radość, własny dom !
>> Po 3 tygodniach spaliła się pompa w hydroforni. Miny nam się wydłużyły!
>> Po
>> dłuższych poszukiwaniach mamy przyczynę - skończyła się woda w studni
>> kopanej !!!!!!!. Totalny popłoch, nie ma się w czy umyć itd. Nie wiemy co
>> robić - przecież mieszkaliśmy w bloku! Za radą znajomego zamawiamy ekipę
> do
>> wiercenia studni głębinowej która ma przyjechać dopiero za 3 dni. Wodę
>> wybieramy więc ze studni wiadrem (jej resztkę), lejemy do nowej pompy
> przez
>> lejek, pompa "nabija" hydrofor, można się umyć.
>> Po 4 dniach przyjeżdża ekipa, robi totalny chlew na działce a przy okazji
>> studnię, inkasuje 3500 pln i odjeżdża. Ale mamy wodę! No jeszcze na pompę
>> głębinową trzeba było wybulić ok. 1200 pln.
>> Na początku zimy, po mocno deszczowej jesieni i po długim nie zaglądaniu
> do
>> piwnicy idę po ogóreczki ! Oczy robią mi się jak 5 złotych gdy widzę że
>> wszystkie słoiki pływają, a w piwnicy jest 1m wody!! Popłoch,
>> poszukiwania
>> jakiejś pompy co by to wypompowała, walka z wężami przy -10 st C i z
>> rękawicami które przymarzają do węża. Akcja z pompą powtarza się z
>> dokładnością 8-9 dni nieprzerwanie do wczesnego lata. Diagnoza: wysoki
>> poziom wód gruntowych i brak jakiejkolwiek izolacji ścian fundamentowych.
>> Także tej zimy, przy temp. zewnętrznej -18 st. C jedno z pomieszczeń
>> przylegających do komina wypełnia się dymem, a po chwili w całej chacie
> jest
>> siwo. Przekrzykując się nawzajem jeden pędzi otwierać okna (-18 st ! ) a
>> drugi przygaszać kocioł (paliliśmy drewnem) i szukać przyczyny tej
> erupcji.
>> Po dokładnych oględzinach okazuje się że dym przenika przez szczelinę
>> podłoga / ściana (kotłownia jest niżej). Kucie i demolka na czas.
>> Dowiadujemy się że komin wykonany jest z niewiadomego pochodzenia rur
>> ceramicznych, z których jedna pękła. Nic innego nie przychodzi nam do
> głowy
>> jak tylko zakleić to silikonem żaroodpornym. Udało się!
>> Gówno. Po tygodniu znowu śmierdzi, gdzieś ulatnia się dym, nawet nie
>> wiemy
>> gdzie. Poza tym nie ma ciągu i z kotła dym leci każdą szczeliną do
> kotłowni.
>> Wzywamy kominiarzy. Przetykają komin informując nas że ma za mały
>> przekrój
> w
>> stosunku do mocy kotła i inkasują 80 zł.
>> Spokój mamy na 2 tygodnie (palimy trochę mokrym drewnem bo zwlekaliśmy z
>> zamówieniem opału a potem to przywieźli świeżo ścięte). Znowu dymi się ze
>> ścian, kotła i cholera wie skąd jeszcze, poza tym na ścianie (w pokoju na
>> górze) przylegającej do komina robią się żółte plamy i przecieka strop w
>> okolicy komina. Przy zacinającym śniegu z deszczem pakujemy się na dach i
>> spuszczając przenośną lampę w komin sondujemy. Wynik: zator w odległości
>> 4
>> metrów od pow. dachu. Jedziemy po wycior kominowy do sklepu (nie będziemy
>> już nabijać kieszeni kominiarzom), lecz tym narzędziem nie udaje nam się
>> przebić. Do akcji wchodzi łom na lince stalowej, potem odważnik 3 kg i
>> dopiero wycior. Przy okazji organoleptycznie sprawdzamy że komin ma uwaga
>> uwaga średnicę ok. 100 mm przy mocy kotła 25 kW. Totalny dół i załamka.
>> Wysuwamy jednocześnie tezę że to zacinający deszcz spowodował
>> zawilgocenie
>> komina (żółte plamy). Dorabiamy więc daszek. Koniec akcji ok. 2 30 w
>> nocy.
>> Pada śnieg i jest - 8 st C.
>> Wizyty na dachu będą się od tego momentu powtarzały co 20-30dni ale
>> nabieramy wprawy i konstruujemy gigantyczny wycior o długości 8 metrów. W
>> międzyczasie rozważamy różne warianty wymiany komina.
>> Latem odkopujemy ściany fundamentowe aby wykonać izolację pionową (sprawa
>> wzmiankowanego "basenu" w piwnicy). Ale dużo się nie napracujemy bo mają
>> tylko 60 cm he he! I jest to po prostu fundament lany bezpośrednio w
>> grunt
> !
>> No ale jak odkopaliśmy to coś tam smołujemy. Przy okazji wychodzi na jaw,
> że
>> ściany nie są docieplone tak jak mówił poprzedni właściciel
>> pięciocentymetrową warstwą izolacji (co to za docieplenie?!) a
>> dwucentymetrową warstwą styropianu. Fajnie co?
>> Pod koniec lata spod podłogi w holu COŚ wyszło. Po bliższym obejrzeniu i
>> gorączkowej dyskusji pada hasło: mamy niestety grzyba! To szczerze
>> powiedziawszy dobiło nas już zupełnie. Zawezwany mykolog (wiek ok. 70
>> lat,
>> znowu jakiś cholerny znajomy znajomych, 2 razy wykonując zdjęcia do
>> ekspertyzy, strzela sobie w oczy fleszem, bo nie zauważa, że odwrotnie
>> trzyma aparat fotograficzny-obiektywem do twarzy !!!!!!) Po zainkasowaniu
>> ok. 1000 pln (eksperyza) grobowym głosem orzeka: "Będziecie mieli państwo
>> duże kłopoty finansowe". Nie muszę pisać jak to na nas zadziałało.
>> Chodziliśmy dobre 2 m-ce wokół tej podłogi nie zaczepiając w ogóle
>> tematu.
>> Dopiero jesienią mobilizując resztki chęci do walki zrywamy podłogę (
>> konstrukcja z desek leżała bezpośrednio na ziemi, jakby ktoś był
>> ciekaw ),
>> demolujemy pół zjedzonej ściany i próg w drzwiach wejściowych, potem
> beton,
>> siporex itd.
>> Późną jesienią zatkała się rura odpływowa łącząca dom z szambem ( A
>> propos
>> szamba to poprzedni właściciel zapewniał że jest tak duże że "wybiera" je
>> się raz na pół roku. W rzeczywistości było rozszczelnione u góry i
>> nadmiar
>> miał się rozsączać do gruntu. Czyli okazuje się że szambo trzeba
>> opróżniać
>> co 3 tygodnie.) "Takie wypadki zatkania zdarzają się" tłumaczymy sobie, a
>> ponieważ właśnie miał przyjechać wóz asenizacyjny kolesie przetykają nam
>> rurę gratis. I spokój.
>> Na 2 tygodnie. Ktoś spuszcza wodę w toalecie i wszystko wychodzi w
> brodziku.
>> Pożyczamy sprężynę od sąsiada, 15 minut kręcenia i poszło. Bardzo
> "pachnąca"
>> robota. Dochodzimy do wniosku że to było wyjątkowo złośliwe zrządzenie
> losu
>> i sprawę rury pozostawiamy. I to był nasz błąd bo zimą awarie powtarzają
> się
>> ( sprężynę kupujemy już własną ), największe nasilenie osiągając
> oczywiście
>> przy temperaturze na zewnątrz -20 st (jak przestajesz kręcić to sprężyna
> od
>> razu przymarza do rękawiczek ! ), Kiedy "osiągamy" wartość 4 zatkań na
>> tydzień wezwany zostaje fachowiec. Po skuciu chodnika pod którym
>> przebiega
>> przyłącze okazuje się że rura fi 100 jest zainstalowana za płytko (10 cm
> pod
>> pow. ziemi), została tam zainstalowana już uszkodzona (spłaszczona),
>> zamarzający grunt spowodował jej dalsze spłaszczenie (po wyjęciu miała
>> grubość ok. 3 cm). Następuje oczywiście wymiana itd.
>> Tak gdzieś przed końcem zimy przy mrozie -26 st zamarza połowa rur
>> wodociągowych (2 cm ocieplenia kłania się ! Rury prowadzone w ścianach
>> zewnętrznych. ). Na szczęście nie popękały. W międzyczasie, chcąc mocniej
>> dogrzać chatę zagotowujemy wodę w instalacji - na początku panika, bo
>> cała
>> instalacja CO zaczęła się trząść i hałasować jakby miało cały domek
>> wyp.....ć na orbitę (szkoda że tak się nie stało). Intensywne wietrzenie
>> opanowało sytuację, a my już wiemy że kocioł i instalacja są niestabilne
> jak
>> czwarty reaktor w Czarnobylu (późniejsze założenie pompy obiegowej
> poprawiło
>> sytuację).
>> Tak na koniec przytoczę jeszcze kilka smaczków tej epopei:
>> - instalacja elektryczna w niektórych miejscach wykonana nie z drutu ale
>> z
>> linki (jak przewód do lampki nocnej)
>> - betonowy daszek nad wejściem to nic innego jak warstwa starej boazerii
>> zalana 3 cm warstwą czegoś co wygląda jak beton
>> - okoliczni sąsiedzi nagminnie wylewali szambo za płot, na drogę, sobie
>> na
>> posesję (!) Do momentu aż zrobiliśmy "karczemną" awanturę i
>> postraszyliśmy
>> nasłaniem 'inspekcji ochrony środowiska'
>> - jeden z pomysłowych sąsiadów pewnego razu zaczął wyrównywać drogę
>> (wtedy
>> była szutrowa) pokruszonym eternitem. Mój półgodzinny wykład o
> szkodliwości
>> azbestu absolutnie nie trafiał do kolesia, ba, zaczął coś mamrotać żebym
> nie
>> zadzierał z sąsiadami. Potem to posprzątał i wyrównał sobie tym gównem
> wjazd
>> na działkę (dureń)
>>
>> Nasza martyrologia skończyła się sprzedaniem nieruchomości pół roku temu.
>> Wiem że to niezbyt uczciwe wciskać komuś taki shit ,lecz albo byśmy
>> upłynnili ten dom albo by nas "zjadł" do końca. Na pewno nas to
> zahartowało.
>> I teraz możemy zostać ekspertami budowlanymi.
>> Pozdrawiamy i przestrzegamy.
>> Najbardziej naiwni na świecie.
 
 
 
Gopi
[Usunięty]

Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: Czw 31 Maj, 2007 17:05   

Facet po studiach dostal pierwsza prace w supermarkecie. Pierwszego dnia jego szef mówi:
- Wez miotle i pozamiataj tu troche.
- Alez prosze pana, ja skonczylem SGH!
- Aaa to przepraszam, nie wiedzialem. Wiec tak: to jest miotla, a tak sie zamiata.
:lol: :lol: :lol:
Awaria samolotu. Kowalski skacze i zaczał spadać i przypomniało mu się ze zapomniał spadochronu.
Modli się do Boga i mówi:
- Panie Boze, jak mnie uratujesz to nie będę pił, palił ani zony zdradzał!
Spadł na snopkę słomy i powiada:
- Jak człowiek w stresie to głupoty wygaduje!
:D :D :D
 
 
PM
[Usunięty]

Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: Pią 01 Cze, 2007 07:24   

Spotyka się na ulicy dwóch kolegów.
- I co byłeś na polowaniu?
- Tak, właśnie wracam z lasu.
- Ustrzeliłeś coś?
- Oczywiście!
- To dlaczego torba jest pusta?
- Przecież nie jestem ludożercą
:D :D :D

Mąż telefonuje z polowania do domu:
- Kochanie, będę za dwie godziny w domu.
- A jak tam łowy?
- Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa.
- A co upolowałeś? Jelenia?
- Nie.
- Dzika?
- Przepiłem całą pensję...
:D :D :D

Wraca myśliwy z polowania do domu i zastaje żonę z kochankiem w pościeli. Odbezpiecza bron i mówi.
- Wstawaj sk...synu zaraz ci jaja odstrzelę.
Kochanek wstając mówi błagalnie.
- Daj mi pan jakąś szanse.
- No dobra, rozkołysz.
:D :D :D
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 68
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Nie 03 Cze, 2007 19:09   

Egzamin na wydziale radiotechniki.Profesor siedzi i stuka palcami w blat,studenci piszą coś w skupieniu,tylko jeden nic nie kuma.Nagle dwóch studentów zerwało się,podbiegło,wzięło wpisy i wyszło.Potem jeszcze kilku.Potem cała reszta.Na koniec został tylko biedny niekumaty.Profesor do niego: -Chodż pan,wpiszę dwóję... - Ale dlaczego?Nie sprawdził pan mojej pracy,a innym pan powpisywał od ręki. - Panie kolego.Wystukiwałem w blat morsem:"Kto chce piątkę,niech podchodzi... Kto chce czwórkę,niech podchodzi..."
 
 
Robxxerto
[Usunięty]

Poziom: 15
HP: 0/488
 0%
MP: 233/233
 100%
EXP: 35/35
 100%
Wysłany: Sob 10 Lis, 2007 12:24   

Przychodzi żaba do lekarza i mówi :

Panie doktorze coś mnie jebi.... w stawie.

Lekarz odpowiada:

Przypuszczam że rak.
 
 
Dawid OKR 
weteran forum


Wiek: 26
Dołączył: 12 Gru 2007
Posty: 131
Skąd: Stradunia
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 11/22
 50%
Wysłany: Nie 16 Gru, 2007 08:38   

Pali kogut skręta. Podchodzi kurczaczek:
- Kogut, cio maś?
- Maryche palę...
- Daj pociagnać.
- Masz, tylko uwazaj, bo to mocny sprzęt jest.
- OK! [wssfffffsffff...] - zaciagnał sie mały.
- No i jak kurczak, czujesz coś?
- Nic nie ciuje.
- No to masz jeszcze jednego.
- OK! [wssfffffsffff...] - zaciagnął sie mały po raz drugi.
- No i jak kurczak,czujesz coś?
- Nić nie ciuje.
- No co jest - mysli kogut - a, kurcze - zrobię mu super skręta! - Zawinął kogut prawie cały sprzęt jaki miał w gazetę i dał kurczakowi.
- [wssfffffsffff...]
- No i jak kurczak, teraz czujesz coś?
- Nić nie ciuje.
- No żesz jak to nic nie czujesz?!
- Nić nie ciuje, nie ciuje dziubka, nie ciuje śksidełek, nie ciuje nóziek...
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 68
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Nie 16 Gru, 2007 10:36   

W sądzie:
- Ile pozwana ma lat?
- Chwileczkę,Wysoki Sądzie,muszę policzyć: kiedy wychodziłam za niego za mąż miałam 20 lat,a on miał 40. To teraz,jeśli on ma 70,a ja jestem o połowę młodsza,to mam 35? :roll:
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 68
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Sob 22 Gru, 2007 22:02   

W każdą niedzielę,wychodząc z kościoła,mężczyzna dawał żebrakowi 10 zł i tak to trwało kilka miesięcy.
W pażdzierniku dał mu 5 zł. Zdziwiony żebrak pyta:
- Dlaczego tylko 5 zł,zawsze było 10 zł?
- No wiesz,posłałem syna na studia.
- To dlaczego na mój koszt?!
 
 
Dawid OKR 
weteran forum


Wiek: 26
Dołączył: 12 Gru 2007
Posty: 131
Skąd: Stradunia
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 11/22
 50%
Wysłany: Sro 02 Sty, 2008 18:48   

O Lekarzach

- Co ma lekarz w kieszeni?
- Kasę chorych!

- Panie doktorze, cierpię na reumatyzm!
- Od małego?
- Nie, od kolan.

- Przykro mi, ale do końca życia zostało panu tylko 10...
- 10 czego? - pyta zdenerwowany pacjent
- 10 lat, miesięcy?
- Na to lekarz: 9, 8, 7,...


O Blondynkach

- Blondynka patrzy na kontakt i mówi:
- Biedna świnka, zamurowali ją!

- Co robi blondynka gdy jest jej zimno?
- Siedzi w kącie bo tam jest 90 stopni.

- Co robi naga blondynka do góry nogami przed kościołem?
- Udaje skarbonkę
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,52 sekundy. Zapytań do SQL: 13